Być nastawionym

Kiedyś słabości tłumaczyłem sobie jako podmiot nie do przejścia. Były dla mnie wywołane cechami, na które nie zdawałem się mieć żadnego wpływu. Pytając się innych o pasje, marzenia, nigdy nie dostawałem żadnych odpowiedzi, ponieważ nikt wtedy zazwyczaj takich nie miał. Wszyscy byli nastawieni na dzień dzisiejszy i wtedy - jakby na to popatrzeć z góry - marnując to "carpe diem". Piękne to słowo, gdybym dowiedział się wcześniej co znaczy. Nie byłem wysportowany, utalentowany, nie miałem powodzenia u "kobiet" (czyt. dziewczyn) i u ludzi. Czułem się raz zacofany, raz z depresją. Żarty i dowcipy budziły mnie z tych psychicznie samo okaleczających się stanów. Ale to były tylko chwile. Dwa lata takiej bezsensownej wędrówki dały upust nie wściekłości, ani ugodom, ale czymś, czego nie da się już powstrzymać. Za żadną cenę.

Coś wtedy we mnie pękło; moje zainteresowania wzięły górę nad pustką mentalną. Moja wiara przeobraziła się i wskoczyła na kolejny poziom. Wtedy zacząłem czuć siłę. Mimo następujących po sobie ataków, nazywanych przeze mnie "depresyjnymi" dawałem radę rozbijać ścianę zacofania jednym pojedynczym ciosem. Przez cały następny rok byłem poddawany z każdej strony próbom. Próbom wściekłości, odosobnienia, wytrzymałości. Radziłem sobie z nimi raz to lepiej, raz to gorzej, przechodziłem przez każdą z nich. 

Trenując, za każdym razem przez pechowe dwa lata potrzebowałem motywacji. Motywacja jest potrzebna tylko na początku. Potem już pracujesz jak maszyna. Nie myślisz o tym, co robisz. Nic poza twoim celem na drodze ni ma dla Ciebie znaczenia.

Na drodze stoją i będąc stać tabuny ludzi. Ludzi, którzy z twojej perspektywy nie powinni mieć prawa bytu na Twojej drodze. Przekładając do na język bardziej podatny dla ludzi: krytycy są niczym. Ni dla tego czegoś pomnika nie postawisz, ni wskażesz najgłębszego bajora, do którego mogliby się zmieścić ze swoimi pustkami w kieszeniach. Na Twojej drodze jesteś tylko Ty i bez Twojego pozwolenia nikt na nią nie wkroczy. Choćby nie wiem jak się o to starał.

Jeśli budzisz się rano i myślisz tylko o tym, co będzie jutro i czy jutro będzie lepiej. to nie otwieraj oczu. Otwórz je dopiero, gdy zmienisz nastawienie. Połóż się z powrotem i zamknij je. Teraz gdy je otworzysz, zmienisz nastawienie.

Zmieniając podejście, zmieniasz widziany przez Ciebie świat. Pojęć piękna, szczęścia, siły i mądrości jest przecież tak wiele - i każda równie prawdziwa i realna. Piękno jest w nas, siła jest w nas, szczęście jest w nas, mądrość również. Nastawienie jest w nas. Czego chcieć więcej?

Ponadto, jeśli wyeliminujesz perspektywę czasu i przestrzeni, racji i zasady, to zostanie Ci tylko chęć - będzie to zarazem twoja droga jak i siła napędowa.

Bo będąc na coś nastawionym, na co dzień, zmieniasz swój świat na lepszy i wyzwalasz siebie i ludzi wokół siebie.

 

http://klub8544552.wixsite.com/witamjajestembw/single-post/2016/09/25/B%C4%99d%C4%85c-nastawionym